Kawały
Ogl±dasz archiwaln± wersję tematu "Kawały" z forum forum.diabetica.kylos.pl/

Strona 1 z 51, 2, 3, 4, 5

Kreton
Mały kawał:

Z pamiętnika żołnierza:

Poniedziałek: Ganiali¶my po lesie Niemców

Wtorek: Niemcy ganiali po lesie nas

¦roda: Znowu my ganiali¶my po lesie Niemców

Czwartek: Znowu Niemcy ganiali po lesie nas

Pi±tek: Dzisiaj do lasu przyszedł le¶niczy i wszytkich przegonił

Dopisujcie własne kawały!
Misioza
dobre!

Kretonku:))))

jak przypomni mi się co¶ w miar przyzwoitego to też napisze;)
Kreton
Staram się :D:D
marder
Dwóch facetów zostało skazanych na ¶mierć, ¶ci¶lej mówi±c na krzesło elektryczne. Doprowadzili ich do miejsca egzekucji, ksi±dz udzielił im ostatniej posługi, strażnik wygłosił okoliczno¶ciowe przemówienie po czym zwrócił się poważnym tonem do jednego ze skazanych:

- Synu, czy masz jak±¶ ostatni± pro¶bę ?

- Tak, uwielbiam Ich troje....zagrajcie mi jaki¶ szlagier z ich płyty.

- Oczywi¶cie - odpowiedział strażnik po czym zwrócił się z tym samym do drugiego skazańca.

- Proszę... chce zgin±ć pierwszy.
Sylwia
Anglik, Francuz i Polak zostali złapani przez Niemców i wtr±ceni do więzienia. Strażnik był jednak w porz±dku, więc powiedział, że zanim zamknie ich na 5 lat, dostan± to, czego będ± chcieli. Anglik poprosił o zapas piwa na 5 lat. Spełnili jego życzenie, zamknęli go z zapasem piwa. Francuz poprosił o zapas brandy, więc zamknęli go z 5 letnim zapasem brandy. Polak poprosił o zapas papierosów, więc dostał 5 letni zapas papierosów. Pięć lat póˇniej Niemcy wypuszczaj± więˇniów. Najpierw wypu¶cili Anglika, który wytoczył się kompletnie pijany. Potem przyszła kolej Francuza, również miał kłopoty z wyj¶ciem o własnych siłach. W końcu wypu¶cili Polaka. Wyszedł i pyta: "Czy kto¶ ma ognia?".
boo
Egzamin z medycyny, z rozpoznawania narz±dów. Na stole przed egzaminatorami stoi skrzynka z otworem na rękę. W niej narz±dy do rozpoznawania. Wchodzi pierwszy student, wkłada rękę, rozpoznaje nerkę, wyjmuje j±, dostsje pi±tkę, i wychodzi. Wchodzi drugi, grzebie, rozpoznaje serce, wyjmuje, dostaje pięć i wychodzi. Wchodzi trzeci, grzebie, grzebie, nic nie może rozpoznać, w końcu mówi:

- Kiełbasa!

- Proszę wyj±ć - krzyczy egzaminator.

W tej chwili student wyjmuje ze skrzynki kielbasę. Zakłopotani egzaminatorzy postanawiaj± dać mu pi±tkę. Student wychodzi, po czym jeden egzaminator mowi do drugiego:

-Panie docencie, czym mysmy wczoraj wódkę zagryzali?
boo
Niedˇwiedˇ sporz±dził listę zwierz±t, które chce zje¶ć. Oczywi¶cie dowiedziały się o tym zwierzęta z lasu i wpadły w panikę. Nazajutrz do niedˇwiedzia przyszedł jeleń i pyta:

Niedˇwiedziu, jestem na li¶cie?

Tak.

No tak rozumiem. Słuchaj, daj mi jeden dzień, żebym pożegnał się z rodzin±. A potem mnie zjesz.

Niedˇwiedˇ się zgodził i zjadł jelenia dopiero na drugi dzień. Jako następny przyszedł wilk i pyta:

Niedˇwiedziu, czy jestem na li¶cie?

Jak najbardziej.

Ojej, straszne.

Słuchaj, pozwól mi żyć jeszcze jeden dzień, a ja pożegnam się z najbliższymi. Potem mnie zjesz. I znowu ugodowy niedˇwiedˇ zjadł swoj± ofiarę dopiero na drugi dzień. Potem do niedˇwiedzia przyszedł zaj±czek i pyta:

Słuchaj, czy jestem na li¶cie?

Tak, jeste¶.

A nie mógłby¶ mnie skre¶lić?

Nie ma sprawy.
monia
Para w lozku, emocje siegaja zenitu, nagle rozlega sie pukanie do drzwi.

Kobieta:

- Rany boskie, to maz!!!

Facet niewiele myslac wskakuje pod lozko. Po dlugiej chwili w absolutnej ciszy wychodzi, siada na brzegu lozka i mowi:

- Wiesz, zono, chyba obydwoje mamy zszarpane nerwy...
monia
Przychodzi Sztyrlic do urzedu pracy i pyta:

- Dzien dobry! Czy jest jakas praca?

- Oczywiscie! Pensja 10 tys., samochod sluzbowy, komorka.

- Pani zartuje?

- Tak, ale pan pierwszy zaczal.
Monika
Przychodzi facet do lekarza.

- każdy papieros to gwóˇdˇ do pana trumny - mówi lekarz

Po wyj¶ciu z gabinetu czuje zapach papierosów. Wchodzi szybko do doktora a on pali. Mówi do niego:

- ale pan mi powiedział, że każdy papieros to gwóˇdˇ do trumny !!!!!???

a lekarz na to:

- a co ja chce mnieć trumnę zbit± gwoˇdziami a nie klejon±!!
Monika
Idzie tatu¶ z synkiem ulic±, nagle mijaj± niezł± laskę:

Tatu¶: Ale DUPA!

Syn: Tatusiu, co Ty powiedziałe¶?

T: Eeepp.., powiedziałem dudek.

S: A co to jest dudek ?

T: To jest taki ptaszek.

S: A co on robi?

T: Fruwa sobie, skacze ...

S: A czy dudek może mieć dzieci?

T: Tak, może.

S: A jak się nazywaj± jego dzieci?

T: Dudusie.

S: A co one robi±?

T: Fruwaj±, skacz±..

S: A czy one mog± mieć dzieci?

T: Tak, mog±.

S: A jak się nazywaj± ich dzieci?

T: Ee, noo... dziubdziusie.

S: A czy one mog± mieć dzieci?

T: DUPA, powiedziałem synku DUPA!!!
Biała
Syn pyta ojca:

- Tato, co to jest POLITYKA?

Ojciec odpowiada:

- Zobacz, ja przynoszę pieni±dze do domu, więc jestem KAPITALIST·, Twoja mama rz±dzi tymi pieniędzmi, więc jest RZ·DEM, dziadek uważa, żeby wszystko było na swoim miejscu, więc jest ZWI·ZKIEM ZAWODOWYM, nasz pokojówka jest KLAS· ROBOTNICZ·, a wszyscy mamy jeden cel, aby się Tobie lepiej wiodło! Ty jeste¶ LUDEM, a Twój młodszy brat, który leży jeszcze w pieluchach jest PRZYSZŁO¦CI·!!! Zrozumiałe¶ synku???

Chłopiec zastanawia się i mówi, że musi się z tym wszystkim jeszcze przespać. W nocy budzi chłopca płacz młodszego brata, który narobił w pieluchy i drze się wniebogłosy. A, że chłopiec nie wiedział co ma zrobić, poszedł do pokoju rodziców. W pokoju była tylko mama, ale spała tak mocno, że nie mógł jej dobudzić, więc poszedł do pokoju pokojówki, gdzie akurat zabawiał się z ni± ojciec, a dziadek podgl±dał ich przez okno. Wszyscy byli tak sob± zajęci, że nie zauważyli, że chłopiec jest w pokoju. Malec postanowił więc, że pójdzie spać i o wszystkim zapomni. Rano ojciec pyta go:

- Synku, możesz mi powiedzieć własnymi słowami co to jest POLITYKA??

- TAK!!! - odpowiada syn. - KAPITALIZM wykorzystuje KLASĘ ROBOTNICZ·, ZWI·ZKI ZAWODOWE się temu przygl±daj±, podczas gdy RZ·D ¶pi, LUD jest całkowicie ignorowany, a PRZYSZŁO¦Ć leży w gównie!!! TO JEST POLITYKA!!!
monia
Kobita budzi sie rano po Sylwestrze, patrzy w lustro i szturcha w bok wymeczonego impreza meza:

- Wiesz kochanie... jaka ja juz jestem stara! Twarz mam cala pomarszczona, biust obwisly, oczy sine i podkrazone, faldy na brzuchu, grube nogi i tluste ramiona... Kochanie! Prosze cie, powiedz mi cos milego, zebym sie lepiej poczula w nowym roku...

- Eee... no... wzrok masz jak najbardziej w porzadku!

Stoja sobie dwie krowy i pasa sie na polu minowym. Nagle jedna zaczepila morda o mine i SSRRRUUU!!!! Druga sie odwraca, patrzy na te pierwsza i mowi:

- Ty sie smiejesz, a ja sie naprawde wystraszylam...
Kenna
Morris wraca do domu i zastaje swoj± żonę we łzach. Żona, zapłakana, mówi:

- Wła¶nie się dowiedziałam, że masz romans ze swoj± sekretark±. Jak mogłe¶ mi to zrobić? Zawsze byłam dobr± żon±. Gotowałam dla ciebie, wychowałam ci trójkę dzieci i od trzydziestu pięciu lat jestem przy tobie. Czego jeszcze potrzebujesz do szczę¶cia?

Morris odpowiada:

- To prawda, Sue, jeste¶ najlepsz± żon±, jak± można sobie wymarzyć. Uszczę¶liwiasz mnie na tyle sposobów... poza jednym. Nigdy nie jęczysz,

kiedy się kochamy.

Sue na to:

- A gdybym zaczęła jęczeć, przestałby¶ mnie zdradzać?

Morris przytakuje, więc Sue ci±gnie go do sypialni mówi±c:

- Pokażę ci, że potrafię.

Id± do sypialni, rozbieraj± się, wchodz± do łóżka. Kiedy zaczynaj± się całować, Sue pyta:

- Teraz, Morris? Mam jęczeć?

- Nie jeszcze nie.

Zaczyna się gra wstępna, Sue pyta:

- Już?

- Nie, powiem ci kiedy.

Akcja zaczyna nabierać tempa i rumieńców.

- Czy już mam jęczeć, Morris?

- Czekaj, czekaj. Powiem ci, kiedy.

Po dłuższej chwili, kiedy Morris zbliża się do końca, krzyczy:

- Teraz, Sue, teraz - jęcz!

- Oh, Morris ... Nie uwierzysz, jaki miałam dzień. Dzieci się ci±gle kłóciły, zepsuła się pralka, na stole leży góra rzeczy do uprasowania, no i na dodatek dowiedziałam się, że mój m±ż ma romans z sekretark±.
Kenna
Córka nowego ruskiego bosa mafii przychodzi do ojca i o¶wiadcza, że wychodzi za m±ż

- za kogo?!

- za popa.

- no co ty, zwariowała¶?!

- miło¶ć, tato... serce, nie sługa.

- hm... no dobrze, przyprowadˇ go.

Córka przyprowadza młodego diakona. Jedz±, pij±. Ojciec mówi:

- wiesz, że moja córka co miesi±c musi mieć inn± kreację za 10 000 zielonych? Jak wy będziecie żyć? Jak ty ja utrzymasz?

- Bóg pomoże.

- a jeszcze ona przyzwyczajona jest co tydzień latać do fryzjera do Paryża. I co?

- Bóg pomoże...

- a jeˇdzi tylko Ferrari i Porsche, i musi mieć zawsze najnowszy model. Jak ty sobie wyobrażasz życie z ni±?

- Bóg pomoże...

Posiedzieli, narzeczony poszedł. Córka pyta:

- no i jak, tato, spodobał ci się?

- burak, to prawda, ale podobało mi się, jak mnie nazywał Bogiem !
Kenna
Pierwszego dnia szkoły, przed rozpoczęciem lekcji, nauczycielka przedstawia nowego ucznia amerykańskiej klasie:

- To jest Sakiro Suzuki z Japonii

Lekcja się zaczyna. Nauczycielka mówi:

- Dobrze, zobaczymy jak sobie radzicie z histori±. Kto mi powie czyje to s± słowa: "Dajcie mi wolno¶ć albo ¶mierć"?

W klasie cisza jak makiem zasiał, tylko Suzuki podnosi rękę i mówi:

- Patrick Henry 1775 w Filadelfii.

- Bardzo dobrze Suzuki. A kto powiedział: "Państwo to ludzie, ludzie nie powinni więc gin±ć"?

Znowu wstaje Suzuki:

- Abraham Lincoln 1863 w Waszyngtonie.

Nauczycielka spogl±da na uczniów z wyrzutem i mówi:

- Wstydˇcie się. Suzuki jest Japończykiem i zna amerykańsk± historię lepiej od Was!

W klasie zapadła cisza i nagle słychać czyj¶ gło¶ny szept:

- Pocałuj mnie w dupę pieprzony Japończyku!!!

- Kto to powiedział? - krzyknęła nauczycielka na co Suzuki podniósł rękę i bez czekania wyrecytował:

- Generał McArthur 1942 w Guadalcanal oraz Lee Iacocca 1982 na walnym zgromadzeniu w Chryslerze.

W klasie zrobiło się jeszcze ciszej i tylko dało się usłyszeć cichy szept:

- Rzygać mi się chce...

-Kto to był? - wrzasnęła nauczycielka, na co Suzuki szybko odpowiedział:

- George Bush senior do japońskiego premiera Tanaki w 1991 podczas obiadu.

Jeden z naprawdę już wkurzonych uczniów wstał i powiedział kwa¶no:

- Obci±gnij mi druta!!!

Na to nauczycielka zrezygnowanym tonem:

- To już koniec. Kto tym razem???

- Bill Clinton do Moniki Levinsky w 1997 roku w Gabinecie Owalnym w Białym Domu - odparł Suzuki bez drgnienia oka...

Na to inny uczeń wstał i krzykn¶ł:

- Suzuki to kupa gówna!!!

Na co Suzuki:

- Valentino Rossi w Rio na Grand-Prix Brazylii w 2002 roku

Klasa już całkowicie popada w histerię, nauczycielka mdleje, gdy otwieraj± się drzwi, wchodzi dyrektor i mówi:

- Ku*wa, takiego burdelu to ja jeszcze nie widziałem...

Suzuki:

- Leszek Miller do wicepremiera Hausnera na posiedzeniu komisji budżetowej w Warszawie w 2003 roku...
Kenna
W gabinecie na fotelu siedzi facet z rozdziawion± paszcz±, a dentysta

mu grzebie w zębach.

- Co słychać u pana żony? - pyta dentysta.

- Ble ghy wmyn - odpowiada facet.

- O zrobiła prawo jazdy. A co u dzieci?

- Wlymi gnyfy mlio.

- Najstarsze ma 13 lat, patrz pan jak ten czas leci. Dobrze proszę popłukać i wypluć

- Panie doktorze kiedy następna wizyta? - pyta facet.

- Słucham?

- Kiedy mam przyj¶ć!?

- Nie rozumiem...

- Wzsmi ghle?

- Aaa, za tydzień w ¶rodę o 8...
Kenna
Koniec lat 60-ych, Moskwa, zima, godzina 5 rano. Pust±, nieo¶wietlon± ulic± do pracy w fabryce szybkim krokiem szła Natasza Iwanowna. Gdy przechodziła koło jednej z wielu odrapanych ciemnych kamienic z bramy wybiegło czterech chłopaków. Przewrócili j± na ziemię, zadarli kieckę, ¶ci±gnęli ciepłe barchanowe majty i szybko uciekli. Ponieważ brygada Nataszy brała udział w konkursie na najlepszy socjalistyczny kolektyw robotniczy i wszystkie spóˇnienia były bardzo ˇle widziane, kobieta nie poszła na milicję, żeby zawiadomić o zaj¶ciu, tylko otrzepała się ze ¶niegu i jeszcze szybciej poszła w stronę swojego zakładu pracy.

Przepracowała sumiennie cał± dwunastogodzinn± zmianę i po 17, zmęczona udała się w drogę powrotn± do domu. Gdy szła o¶nieżon± ciemn± ulic± wydychaj±c z wysiłku kłęby pary, z jednej z bram wypadło znowu czterech chłopaków. Przewrócili j± na ziemię, zadarli kieckę i naci±gnęli jej grube barchanowe majtochy. Najwyższy z nich wcisn±ł jej jeszcze w rękę kawałek kartki i tak jak rano uciekli. Natasza Iwanowna przestraszona wstała, otrzepała się ze ¶niegu i pędem pobiegła w stronę domu. Jednak gdy przebiegała koło jednej z nielicznych latarni zerknęła na kartkę. Było tam napisane niezgrabnymi literami :

- Były brudne s± czyste. Timur i jego drużyna.
Kenna
Do spowiedzi przyszedł facet i mówi:

- Wybacz mi Ojcze, bo zgrzeszyłem... strasznie przeklinałem i to w niedzielę

- No cóż... odmów 3 razy "Zdrowa¶ Mario" i staraj się uważać na swój język..

- Ale ojcze chciałbym wytłumaczyć okoliczno¶ci - otóż w niedzielę zamiast do Ko¶cioła wybrałem się z przyjaciółmi na partyjkę golfa. Już na pierwszym dołku nie wyszło mi uderzenie i posłałem piłeczkę między drzewa...

- I to Cię tak zdenerwowało, że zakl±łe¶??

- Nie, ponieważ okazało się, że piłeczka szczę¶liwie upadła w miejsce, z którego można było oddać czysty strzał w kierunku dołka, ale jak podchodziłem do miejsca, w którym leżała piłeczka, nagle przybiegła wiewiórka, porwała mi j± i uciekła na drzewo...

- I wtedy wła¶nie zakl±łe¶ ??

- Nie, ponieważ zaraz potem wiewiórkę chwycił orzeł i odleciał...

- I to Cię tak zdenerwowało, że zacz±łe¶ kl±ć?

- Otóż nie, bo wiewiórka wypu¶ciła piłeczkę, a ta spadła jakie¶ 10 cm od dołka...

- No i nie mów, że k***a sp***łe¶ to uderzenie?!
Kenna
W jednym z największych zakładów pracy odbywa się ogólne zebranie robotników na którym mówcy zachęcaj± zebranych do wst±pienia do partii politycznych. Agitator partii komunistycznej zachęca gor±co obiecuj±c wszystko i roztacza przed robotnikami beztroska stabilna przyszło¶ć. Kiedy doszło do pytań jeden z robotników zapytał mówcę: "Kto wymy¶lił socjalizm? Robotnicy czy naukowcy?" Postawiony w kropce mówca zdecydował się na kokieterię, wszak naukowcy to w pewnym stopniu obca klasa, i rzekł: Oczywi¶cie że robotnicy, my robotnicy wymy¶lili¶my socjalizm.

Od razu wiedziałem rzekł na to pytaj±cy, bo gdyby naukowcy to by najpierw na psach spróbowali.
Kenna
No i trochę klasyki, sk±din±d mi bliskiej

Do małego miasteczka na pochód 1-majowy maj± przyjechać dostojnicy z powiatu. Wszystkie wystawy udekorowano w barwy narodowe, portrety wysokich dygnitarzy itp. Krótko przed pochodem milicja sprawdza, czy wszystko jest w porz±dku. Przed aptek± kontroluj±cy stoj± chwilę dłużej, po czym w¶ciekli wpadaj± do ¶rodka i aresztuj± aptekarza.

- Za co? Przecież zrobiłem dekorację.

- Tak? A co oznacza ten napis nad portretami Bieruta, Stalina i innych?

- O rety, wczoraj sprzedawałem ¶wieże pijawki i zapomniałem zdj±ć karteczkę...
Kenna
Prelegent z komitetu partii zwraca się do chłopów:

- Widzicie, partia dała wam ziemię, a hrabia tylko jeˇdził za granicę i przez noc przegrywał w karty dwie wioski.

Na to odzywa się kto¶ z tyłu sali:

- E tam panie, widocznie słabo grał albo mu karta nie szła.

* * *

PGR zakupiło bat. W zwi±zku z tym księgowy ma problem, jak nowy nabytek zaksięgować. Pod ruchomo¶ci - nie, pod nieruchomo¶ci - całkiem nie; pod inwestycje - też nie! Po długim namy¶le bat został umieszczony w rubryce "materiały pędne".

* * *

W tym samym PGR urodziło się cielę. I znowu księgowy głowi się jak to nowo narodzone zwierzę zapisać w księgach. Wreszcie wpisał:

po stronie "Winien" - byk, po stronie "ma" - krowa.
Kenna
Stare, ale jare ci±g dalszy

Chruszczow odwiedził wzorow± chlewnię. Kolegium redakcyjne ,,Prawdy'' dyskutuje jaki dać podpis pod zdjęciem. Upadł pomysł: "Towarzysz Chruszczow w¶ród ¶wiń", a także: "¶winie wokół towarzysza Chruszczowa". W końcu zdjęcie ukazało się z podpisem: "Towarzysz Chruszczow (trzeci od lewej)".

* * *

Cudowny poranek. Polana pełna kwiatów. W promieniach wschodz±cego słońca l¶ni± na ich płatkach krople rosy. ¦licznie ¶piewaj± ptaszki. Na ¶rodku polany ¶nieżnobiały namiot. Wychodzi z niego porucznik Rżewski, rozgl±da się dokoła, wznosi ręce i mówi z u¶miechem:

- Boże, jak mogłem żyć do tej pory nie zauważaj±c tego wspaniałego dzieła twych r±k?!

- Mać, mać, mać - jak zwykle odpowiadało echo.

* * *

Rankiem porucznik Rżewski wychodzi z burdelu.

- A pieni±dze - krzyczy za nim dziewczyna.

- Huzarzy pieniędzy nie bior±! - dumnie odparł porucznik.
Kenna
Odrobinka wspomnień o wspaniałym Czapajewie i jego dzielnym oddziale;p

- Jak my¶licie, towarzysze - spytał raz Czapajew drużynę - czy ptakom s± potrzebne pieni±dze?

- Nie, towarzyszu dowódco!

- Otóż dowiedzcie się, moje sokoły, że przepiłem wasz żołd...

* * *

Do otoczonego przez ,,białych'' sztabu dywizji dociera furmanka. Wychodzi jej na spotkanie komisarz Furmanow. Powoż±ca kobieta schodzi z kozła, ¶ci±ga chustę i oczom zdumionego komisarza ukazuje się u¶miechnięty Piet'ka.

- Ale się zamaskowałe¶! - cmoka z uznaniem Furmanow.

- Ja to jeszcze nic - mówi Piet'ka skromnie - wyprzęgajcie towarzysza dowódcę!

* * *

- Nie przyjęli mnie na uniwersytet, towarzyszu dowódco. - żali się Piet'ka. - Zapytali, kto to Cezar. Powiedziałem im, że koń z pi±tego szwadronu...

- To nie twoja wina, Piet'ka - pociesza go Czapajew. - Gdy ciebie nie było, ja go do siódmego przeniosłem...

* * *

Czapajew, Piet'ka i Anka czołgaj± się do okopu ,,białych''.

- Ech, Anka, ty chyba w cywilu baletnic± była¶, takie masz ładne nogi - mruczy Piet'ka z podziwem w kierunku pełzn±cej przed nim dziewczyny.

- A ty Piet'ka - szepce zamykaj±cy zwiad Czapajew - chyba byłe¶ w cywilu traktorem! Tak± bruzdę zostawiasz.
Kenna
I kolejny wiekopomny bohater...

Stirlitz ukradkiem karmił niemieckie dzieci. Od ukradka dzieci puchły i umierały.

* * *

Stirlitz siedział w swoim gabinecie, kiedy rozległo się ciche pukanie do drzwi.

Bormann - pomy¶lał Stirlitz.

Ja - pomy¶lał Bormann.

* * *

- Stirlitz to sowiecki agent - rzekł Müller do Schellenberga - Musimy go zdemaskować. Niech pan stanie przy drzwiach. Jak wejdzie, proszę go uderzyć polanem w głowę. Je¶li jest Rosjaninem zaraz się wygada.

Po chwili wszystko przebiegło według zaplanowanego scenariusza.

- Ach, j... twoju mat'! - zakl±ł Stirlitz.

- Ubit'! - rozkazał Müller.

- Ciszej, towarzysze - sykn±ł Shellenberg, - Niemcy dokoła!

* * *

Stirlitz spacerował na dachu Kancelarii Rzeszy. Nagle po¶lizgn±ł się, upadł i tylko cudem zahaczył o wystaj±cy gzyms, unikaj±c upadku z dużej wysoko¶ci. Następnego dnia cud posiniał i obrzękł.
Kenna
Siedz± dwie góralki na płocie i plotkuj±, plotkuj±... po czym jedna mówi do

drugiej :

- Oj Maryna trza mi Cie bedzie pożegnać, widze idzie Franek z kwiatami

trza mu bedzie d**y dać !

- A co to u was flakona nie ma ?

* * *

Stoi baca przy owcach, kiedy przechodzi turysta i pyta:

- Ile macie tych owiec baco?

- Białych czy czornych?

- Białych.

- 50

- A czarnych?

- Tyz 50

- Dużo mleka daj± te owce?

- Białe czy czorne?

- No, białe.

- 3 litry.

- A czarne?

- Tyz 3 litry.

Tak ci±gnie się konwersacja i okazuje się, że białe owce nie różni± się

niczym od czarnych. Zdenerwowany turysta pyta:

- Czym różni± się białe od czarnych owiec?

- Ano te białe s± moje- odpowiada baca.

- A te czarne czyje?

- Ano tyz moje.

* * *

Idzie baca z psem. Spotyka policjanta, również spaceruj±cego z psem.

- Panie władzo - gada Jontek - cosik mi sie widzi coby mój pies wasego

psa zezarł.

- Nie zeżre- mówi policjant.

- A ja wam mówie, co go zeżre.

Od słowa do słowa, w końcu się założyli. Pies Jontka policyjnego psa zjadł.

- Baco, sprzedajcie mi waszego psa.

- Nie sprzedom!

- Sprzedajcie.

- Nie sprzedom.

- A sk±dże wy w ogóle macie takiego psa?- pyta policjant

- A to widzicie, panie władzo, szwagier mi go przysłał z Afryki - ino żem mu grzywe przystrzyg.
Kenna
Gdzie¶ w Polsce odbywa się zebranie partyjne organów, przewodniczy

tow. Mózg. Wstaje towarzyszka W±troba i powiada, że ona już tak

dłużej nie może wytrzymać, że ta ilo¶ć alkoholu j± całkiem wykończy:

"Towarzyszki Nerki to maj± lepiej, jedna może drug± zast±pić, prawda

towarzyszki Nerki?". "Tak, prawda, ciężko nam też jest, ale jako¶ razem

jeszcze ci±gniemy". Tow. Mózg pyta, kto ma jeszcze jakie¶ wnioski.

Tow. Żoł±dek wstaje, przył±cza się do głosu tow. W±troby i stwierdza,

że co¶ z tym trzeba zrobić: "I do tego to straszne żarcie, wprost

nie do wytrzymania, a ja też jestem jeden". "Czy s± jeszcze jakie¶

wnioski w tej sprawie?" Z tyłu sali odzywa się cienki głosik: "Tak,

ja z takim trybem życia już też dłużej nie poci±gnę". Tow. Mózg

powiada: "Nie widzę wnioskodawcy, proszę wstać jak się chce zabrać

głos". Cienki głosik: "Gdybym mógł wstać, to bym nie zabierał głosu".
Kenna
Po Wojnie Krymskiej stosunki Cesarstwa Rosyjskiego z Imperium

Brytyjskim były oczywi¶cie zerwane. W 1859 bodaj roku królowa Wiktoria

wysłała specjalnego wysłannika do Petersburga, z misj± nawi±zania

owych stosunków. Był nim lord Cumberland, syn wynalazcy sosu.

Stało się to oczywi¶cie pretekstem do całej serii bali, rautów i przyjęć - w ogóle wydarzenie nie tylko dyplomatyczne, lecz i towarzyskie.

W tym czasie z dworca w Petersburgu odjeżdża poci±g do Moskwy.

W przedziale I klasy siedzi dandys naprzeciw damy. Po usadowieniu

się zauważa, że ma niedopięty rozporek. Zasłania go zatem cylindrem i, by odwrócić uwagę damy od majstrowania przy guzikach, pyta:

- A Kumberlanda wy widieli?

- Niet, i jesli wy pokażecie ja pozowu kondiuktora!
Kenna
Autentyczne - zajęcia ze strategii:

- Na Zachodzie maj±: bombę atomow±, artylerię atomow±, rakiety atomowe, granaty atomowe ..

¦miech na sali.

- Z czego się ¶miejecie! Rzuca się zza przeszkody stałej.

* * *

Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lec±cy

po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia,

ponieważ gazy prochowe wyrzucaj± go do góry a ziemia sci±ga w dół. Na to jaki¶ zło¶liwy student zapytuje:

-Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie

tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy?

Pułkownik my¶lał długo, w końcu zakrzykn±ł z oburzeniem:

- My tu jeste¶my wojska L·DOWE!

* * *

Studenci podchwytliwie pytaj± prowadz±cego zajęcia oficera:

- panie pułkowniku, ten egzamin na koniec studium wojskowego to będzie pro forma czy tak na niby?

Oburzony zupak wydarł się na biednych studentow:

- ja wam dam na niby, oczywi¶cie że pro forma...
Kenna
Gustlik, Ludwik i Hubert jad± do Paryża na wycieczkę z kopalni. Sekretarz im godo tak:

- Jak bedziecie we Francyji, to musicie sie po francusku nazywać: Ty Gustlik bedzies Guy, ty Ludwik bedzies Lui a ty Hubert...

- Jo piernicza, jo nie jade..
Kenna
Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Jasna księżycowa noc.

Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze:

- Widzicie bosmanie ten ¶lad trzy mile na prawej burcie? Wła¶nie U-boot

wystrzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwo¶ci manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdˇcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku."

Bosman nie dyskutuj±c czym prędzej ruszył w gł±b parowca, by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedˇwiedˇ postanowił obrócić cał± sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze:

- Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Jak zaraz pier....nę w niego członkiem

to cały statek w drebiezgi pójdzie.

Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli ¶miechem, kiwaj±c głowami z niedowierzaniem.

Rozeˇlił się bosman okrutnie i jak nie wrza¶nie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak że¶cie tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe."

Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pulę zakładu, wdziewaj±c przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, onszalanckim ruchem wyci±gn±ł "narzędzie", rozejrzał się z pogard± i WHAAAAAAM!

Statek poszedł w drzazgi! Po¶ród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia.

- Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za ruf±!!!
Kenna
Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyj±tkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko, że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie.

Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K.

walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K.

pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzecz się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosuj±c chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale, jednak bior±c pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawało Józefowi szansę na złoty medal.

W dzień przed walk± trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu: oto przez pierwsz± minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikaj±c zwarcia. Przez drug± minutę miał również uciekać, udaj±c jednak, że ci±gnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przej¶ć do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szanse na zwycięstwo -

Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać się nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wi±zało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować.

Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak bylo ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem, biegaj±c w kółko po macie. Publiczno¶ć, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K. ,pomny jak wysoka jest stawka stosował się ¶ci¶le do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugn±ł znacz±co do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy.

Nie mog±c znie¶ć widoku tego, co teraz miało nast±pić trener zamkn±ł oczy, usłyszał przeraˇliwy, rozdzieraj±cy krzyk, po którym nast±piła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego: "ippon!" oznaczaj±cym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stoj±cego nad pokonanym Japończykiem.

Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K. o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę.

- Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropno¶ć, gdy go zastosował myslałem, że już nie żyję, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ¶cianę, nogę...

- No dobrze - niecierpliwi się trener - ale jak się z tego wybroniłe¶ ?

- Och, to było straszne... Nagle, proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sob± taka wielk± d**ę...

- No dobrze, dobrze, ale powiedz jak się wybroniłe¶.

- No toż mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja, za przeproszeniem Pana trenera, no jaja ...

- No i co ?

- No to ja wzi±łem, i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem.

- Jezus! Czy ty wiesz co¶ ty zrobił? Przecież gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna!

- No może i ma pan trener rację. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ

siły gdy się we własne jaja ugryzie ....
Kenna
Jad± samochodem mechanik, elektryk i informatyk. Po drodze samochód się popsuł.

Mechanik powiedział: co¶ się urwało,

elektryk: to chyba zwarcie,

informatyk: spróbujmy wysi±¶ć i wsi±¶ć jeszcze raz.

* * *

Ksi±dz sprawił sobie now± sutannę, ale krawiec uszył j± za krótk±, wobec

tego zostało kilka metrów materiału. Gdy ksi±dz usiadł, wtedy jego męski

organ był widoczny. Zauważyły to zakonnice i zaczęły się u¶miechać. Ksi±dz sadził, że one się u¶miechaj±, bo im się sutanna tak podoba i mówi:

- ładne, co ? Jeszcze 5 metrów w szafie wisi.

* * *

Facet siedzi w oknie budynku mieszkalnego, ma wypięty goły tyłek i je

banany, wyrzucaj±c skórki przez okno. Skórki spadaj± na głowę baby,

siedz±cej na balkonie parę pięter niżej. Baba się wnerwia i krzyczy na

faceta, który natychmiast złazi z okna do swojego mieszkania. A baba wola dalej: poznam cię ja, poznam, ty¶ był łysy i miałe¶ migdały powiększone !

* * *

Pan z pani± chcieli pój¶ć na plażę, ale pan nie miał spodenek k±pielowych. Pani powiedziała: nie martw się, ja mam tu dziecięce ¶liniaczki, to ci z nich uszyję spodenki - i tak zrobiła. Oboje wyszli na plażę, a tu ludzie patrz± na nich i się ¶miej±. Pan patrzy na swoje spodenki i zauważa, że na przodzie jest napis: „ro¶nij duży dla mamusi!”
Kenna
nie zapominajmy również o serii pytań do Radia Erewań

P: Wczoraj miałem mał± dyskusję z koleg± na temat tego, kto jest najbardziej warto¶ciowym członkiem Biura Politycznego. Ja twierdziłem, że Breżniew. Czy miałem rację?

O: Radio przeprasza za mał± przerwę w transmisji z powodu burzy...

* * *

P: Jakie najlepsze cechy wzięło społeczeństwo radzieckie z historii rozwoju ludzko¶ci?

O: Ze społeczeństwa prymitywnego - filozofię życia, z antyku niewolnictwo, z feudalizmu - hierarchię, z kapitalizmu - wyzysk i z socjalizmu - nazwę.

* * *

P: Czy to prawda, ze radzieckie lodzie podwodne maj± rekord zanurzenia?

O: Tak, to prawda, Dwie ci±gle jeszcze pozostaj± w zanurzeniu od 1957 roku.

* * *

P: Kiedy miały miejsce pierwsze wolne wybory?

O: Gdy Bóg zrobił Ewę z żebra Adama i powiedział mu: wybierz żonę.

* * *

P: Towarzysz zaskoczył swoj± żonę w łóżku z innym mężczyzn±. W sprawie rozwodowej został uznany za winnego. Czy to w porz±dku?

O: Jak najbardziej tak, przecież wyszedł wcze¶niej z pracy.

* * *

P: Czy ludzie radzieccy mog± być wysyłani na podróże zagraniczne?

O: Tak, szczególnie kosmonauci.

* * *

P: W jeziorze Bajkał radzieccy naukowcy złapali nieznan± rybę. Gdy mierzyli j± od głowy do ogona, jej długo¶ć wyniosła 4 metry, a gdy od ogona do głowy - 3 metry. Jak to jest możliwe?

O: Najzupełniej możliwe - na przykład od poniedziałku do pi±tku jest pięć dni, a od pi±tku do poniedziałku tylko 3.

* * *

P: Dlaczego w Rosji tak chętnie przyjmuj± do lotnictwa bliˇniaki?

O: Bo jednego wysyłaj± w kosmos, a drugiego pokazuj± w telewizji, na dowód, że wrócił.

* * *

P(do ministra handlu Polski): Jak układaj± się wasze stosunki handlowe z ZSRR?

O: Doskonale. My im dajemy mięso, a oni za to bior± od nas zboże.

* * *

P: Drogie radio, dlaczego nie cytujecie kawałów politycznych?

O: Drogi słuchaczu, bo nam jest bardzo dobrze, że jemy biały chleb nad Morzem Czarnym, a nie odwrotnie...
Kenna
Po rewolucji kulturalnej w Chinach. Sztab generalny szykuje plan inwazji na ZSRR. Głównodowodz±cy przedstawia założenia strategiczne operacji:

- Od wschodu pójdzie 300 milionów żołnierzy, od zachodu ruszy 200 milionów, a ¶rodkiem pójd± czołgi. Na to wstaje głównodowodz±cy wojsk pancernych i pyta zdziwiony: - OBYDWA?

* * *

Kolejka przed sklepem. Przechodz±cy starszy pan przystaje i pyta:

- A co tam takiego przywieˇli?

- Zegarki ze Zwi±zku Radzieckiego - odpowiada kto¶ z kolejki.

- A, to ja też stanę. Może mój przywieˇli.

* * *

Agencja TASS donosi:

- Wczoraj na Morzu Barentsa zaton±ł w wyniku zderzenia z gór± lodow± amerykański okręt podwodny. Załoga góry lodowej została odznaczona orderami i medalami.
Kenna
Amerykanie przez przypadek wystrzelili star± rakietę, nakierowan± jeszcze w czasach Zimnej Wojny na Rosję. Trafiła w Sewastopol i z miasta nie został kamień na kamieniu. Dowództwo głowi się, co by tu teraz zrobić, żeby załagodzić konflikt. Ostatecznie poprzestano na wysłaniu noty dyplomatycznej: "Naród amerykański jest głęboko poruszony tragedi± narodu rosyjskiego".

Rosjanie płonęli zrozumiał± chęci± zemsty, ale po sprawdzeniu rezerw rakietowych okazało się, że dysponuj± tylko jedn± rakiet±- a raczej ćwiczebn± makiet± rakiety ziemia- ziemia, wykonan± z gumy w skali 1:1. Postanowili j± wystrzelić na Amerykę i w ten sposób osi±gn±ć choćby mizern± satysfakcję. Dzień póˇniej wysłali notę dyplomatyczn±: "Naród rosyjski ubolewa nad tym wypadkiem". W odpowiedzi ze Stanów nadeszła paniczna wiadomo¶ć: "Zabierzcie to cholerstwo, zniszczyło już 15 miast i dalej się odbija!!!"
Biała
Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, daj±c mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować.

Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:

- No to ile dzi¶ zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.

- Jedn±, szefie.

- Co? Jedn±?! Nasi sprzedawcy maj± ¶rednio od sze¶ćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ci±gu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A wła¶ciwie to ile pan utargował?

- Trzysta osiemdziesi±t tysięcy dolarów.

Szefa zatkało.

- Trzy... sta osiem... dziesi±t tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!

- No, na pocz±tku sprzedałem mały haczyk na ryby...

- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesi±t tysięcy?

- Potem przekonałem klienta żeby wzi±ł jeszcze ¶redni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wzi±ć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienk±, ¶redni± i grub±. Wdali¶my się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzie¶cia mil na północ. W zwi±zku z tym sprzedałem mu jeszcze porz±dn± wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie bior±, no i tak poszli¶my wybrać łódˇ motorow±. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że do¶ć małe aby odwieˇć łódˇ, w zwi±zku z czym sprzedałem mu przyczepę.

- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!

- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...
Biała
Pan Nowak udał się do szpitala po wyniki badań żony. Pracownik szpitala mówi:

- Bardzo nam przykro, ale mieli¶my tu trochę zamieszania i niestety wyniki pańskiej żony wróciły z laboratorium razem z wynikami jakiej¶ innej pani Nowak i teraz nie wiemy, które s± które. Szczerze mówi±c, ani te, ani te nie s± nadzwyczajne.

- Co to znaczy?

- Jedna z pań ma Alzheimera, a druga uzyskała pozytywny wynik testu na AIDS.

- Ale chyba badania można powtórzyć?!

- Teoretycznie można, ale te badania s± bardzo drogie, a Narodowy Fundusz Zdrowia nie zapłaci za dwa testy dla tego samego pacjenta.

- To co ja mam robić?

- Narodowy Fundusz Zdrowia zaleca w takiej sytuacji, by zawiózł Pan żonę do ¶ródmie¶cia i tam zostawił. Jeżeli trafi sama do domu, po prostu proszę zrezygnować ze współżycia.

***

Przychodzi facet do dentysty.

- Panie doktorze wydaje mi się, że jestem ćm±.

- Rozumiem, moim zdaniem powinien pan pój¶ć raczej do psychiatry.

- No tak, wiem, ale tylko u pana ¶wieciło się ¶wiatło.

***

Mężczyzna skarży się lekarzowi, że co noc budz± go koszmary senne. Lekarz daje mu pudełko z cudownymi pigułkami i mówi:

- Niech pan weˇmie któr±¶ z nich. Po zażyciu zielonej pigułki będzie się panu ¶niła Claudia Schiffer, po czerwonej Britney Spears, a po niebieskiej Pamela Anderson.

- Dzi¶ wieczorem wezmę wszystkie trzy. Ale mógłby mi pan dodać trochę ¶rodków wzmacniaj±cych?

- Po co?

- Żeby dać w zęby temu, który chciałby mnie obudzić!

***

Przychodzi baba do lekarza psychiatry. Ten rozpoczyna badanie i pokazuje babie trójk±t.

- Z czym to się pani kojarzy?

- Z seksem - odpowiada baba.

- A to? - pyta lekarz pokazuj±c koło.

- Z seksem.

- A to? - lekarz demonstruje kwadrat.

- Z seksem.

- Cierpi pani na obsesję seksualn± - pada diagnoza.

- Ja?!! Przecież to pan mi te wszystkie ¶wiństwa pokazuje!

***

Przychodzi baba do lekarza.

- Panie doktorze, chciałam...

- Proszę się rozebrać.

Gdy kobieta się rozebrała, lekarz pyta:

- No i co pani dolega?

- Nic, ja chciałam tylko zapytać, czy pan doktor nie potrzebuje ziemniaczków na zimę...

***

Po wyj¶ciu z sali operacyjnej:

- Panie doktorze, jak się udała operacja?

- Operacja? A to nie była sekcja???

***

Przychodzi facet do lekarza:

- Panie doktorze, mam tasiemca.

- To niech pan je ciastka i popija je mlekiem.

Po trzech dniach pacjent przychodzi ponownie.

- Panie, to nie pomaga.

- To niech pan pije samo mleko.

Następnego dnia przychodzi tasiemiec.

- A gdzie ciacha?

***

Przychodzi facet do lekarza i mówi:

- Panie doktorze, nie piję, nie palę, nie używam; czy w zwi±zku z tym będę dłużej żył?

- Teoretycznie - tak, ale po co?!
Biała
Przychodzi facet do psychologa.

- Panie doktorze... - mówi. - Miałem dziwny sen. ¦niła mi się moja matka, która stała odwrócona do mnie tyłem. Kiedy się obróciła, okazało się, że ma pana twarz. Obudziłem się zlany zimnym potem. Nie mogłem zasn±ć, więc wypiłem puszkę coli i pobiegłem do pracy. Panie doktorze, mógłby mi pan wytłumaczyć znaczenie mojego dziwnego snu?

Psycholog my¶li przez chwilę, notuje co¶ w swoim notesie, po czym mówi:

- Puszka coca-coli? I to ma być ¶niadanie, młody człowieku?

***

Bob odbiera telefon. Dzwoni lekarz pogotowia.

- Mam dla pana dwie nowiny. Dobr± i zł±. Zła jest taka, że pańska żona miała wypadek samochodowy. Musieli¶my jej amputować obie ręce, obie nogi, wyci±ć w±trobę, czę¶ć żoł±dka i przeprowadzić trepanację czaszki. Do końca życia będzie pan musiał j± myć, przewracać z boku na bok i karmić przez rurkę. Niestety, ona tego nie doceni, bo jest w ¶pi±czce.

- O mój Boże - mówi Bob. - A jaka jest dobra wiadomo¶ć?

- Żartowałem. Ona nie żyje.

***

Przychodzi baba do lekarza:

- Panie doktorze, pan ostatnio jako¶ tak dziwnie nazwał tę moj± chorobę. Żaba, ryba?

- Rak, proszę pani, rak.

***

Na szpitalnym łóżku leży pacjent. Podchodzi do niego lekarz i mówi:

- Proszę pana, mam w końcu diagnozę, jest pan chory na raka. Zostało panu niewiele ponad tydzień życia.

Na to pacjent, widać domy¶laj±cy się, że taka będzie ta diagnoza mówi:

- Panie doktorze, mam jednak do pana ogromn± pro¶bę, jak przyjdzie moja rodzina, to powie im pan, że umieram na AIDS.

- Dobrze - mówi lekarz. - Ale jest w tym jaki¶ cel?

- Oczywi¶cie, panie doktorze. Jak pan tak powie, to będę pierwszym w wiosce, który umrze na tę chorobę. Po drugie, nikt już nie dotknie mojej żony. A po trzecie, wszyscy Ci, którzy j± do tej pory mieli powiesz± się.

***

Pielęgniarka mówi do lekarza:

- Panie doktorze, ten symulant spod trójki umarł dzisiaj w nocy.

- No tym razem to już przesadził...

***

98-letni staruszek przychodzi do lekarza na badania kontrolne. Lekarz pyta go o samopoczucie, na co staruszek odpowiada:

- Nigdy nie czułem się lepiej. Mam 18-letni± narzeczon±. Jest w ci±ży i wkrótce będziemy mieć syna.

Doktor my¶li chwilę i mówi:

- Niech pan pozwoli, że opowiem panu pewn± historię: Pewien my¶liwy, który nigdy nie zapominał o sezonie my¶liwskim, wyszedł raz z domu w takim po¶piechu, że zamiast strzelby wzi±ł ze sob± parasol. Kiedy znalazł się w lesie, z krzaków wyszedł ogromny niedˇwiedˇ. My¶liwy wyci±gn±ł parasol, wycelował w niedˇwiedzia i wypalił. I wie pan co stało się potem?

- Nie - odpowiada staruszek.

- Niedˇwiedˇ padł martwy jak kłoda.

- Niemożliwe! - wykrzykn±ł staruszek. - Kto¶ inny musiał wystrzelić!

- I do tego punktu wła¶nie zmierzałem.

***
boo
Przychodzi baba do lekarza, a lekarz pyta:

- Co pani jest?

- Panie doktorze, zaszłam....

- To niech pani odejdzie.

- Kiedy ja nie od chodzenia, tylko od pieprzenia....

- To niech się pani odpieprzy.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Przychodzi baba do lekarza. Ten j± zbadał, a że był to lekarz prywatny, to przyszło w końcu do płacenia. Baba zaczyna się rozbierać i powiada:

- Nie mam przy sobie pieniędzy, więc zapłacę panu w naturze.

Lekarz podrapał się po głowie i pomy¶lał:

- No cóż, skoro nie mogę dostać pieniędzy, dobre i to.

Przed przyst±pieniem do pobrania opłaty, spojrzał na babę i zapytał:

- Zaraz, zaraz, czemu ma pani taki czarny brzuch?

A baba na to:

- Aaaa, przed chwil± za węgiel płaciłam.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Przychodzi baba do lekarza. Po badaniu lekarz mówi:

- Ma pani raka.

Baba na to:

- Niech pan co¶ zaradzi, panie doktorze.

- Niech pani spróbuje robić okłady z błota.

- Z błota? - dziwi się baba - my¶li pan że pomog±?

- Nie wiem czy pomog± - mówi lekarz - ale niech się pani powoli do ziemi przyzwyczaja.
Biała
Dwie babcie spotykaj± się na ulicy. Witaj± się i jedna mówi:

- Muszę przyznać, że dobrze się trzymasz.

Druga odpowiada:

- Ty głupia! A powiedz mi, gdzie w moim wieku mogę się pu¶cić?

***

Mały Jasiu z mam± stoi w kolejce do kasy ZOO. Gdy zbliżaj± się do okienka Jasiu pyta:

- Mamo, mamo, czy to już małpa?

- Nie synku, to jeszcze kasjer.

***

M±ż w sklepie kupuje kasety do magnetowidu.

Zdziwiona żona pyta po co mu kasety, przecież nie maj± magnetowidu.

On odpowiada szybko:

- Ja nigdy nie pytam po co kupujesz biustonosze.

***

Do sklepu z zabawkami wchodzi kobieta z zamiarem kupienia prezentu swojej córce.

- Chciałabym kupić lalkę Barbie - mówi do ekspedientki.

- Proszę bardzo... tu jest Barbie w stroju k±pielowym za 18,90 zł; tam jest Barbie w stroju wieczorowym - kosztuje 23 zł... - pokazuje ekspedienka.

- A tamta na górze? - przerywa ekspedientce kobieta.

- A ta, to Barbie rozwiedziona. Kosztuje 320 zł.

- O Boże! Dlaczego taka droga? - pyta kobieta.

- Bo widzi pani - odpowiada ekspedientka - je¶li pani j± kupi, dostanie Pani jeszcze samochód Kena, dom Kena, jacht Kena...

***

- Czy wszystko odbyło się tak, jak przedstawił prokurator? - pyta sędzia oskarżonego.

- Nie, ale uważam, że jego plan też jest bardzo dobry.

***

Dwaj koledzy pij± w restauracji piwo. W pewnej chwili jeden z nich stwierdza:

- Moja te¶ciowa to straszna piła!

- Ja czego¶ takiego nie mogę powiedzieć o mojej te¶ciowej. Piły zazwyczaj maj± zęby...
biker
Tesciowa po 10 latach klótni postanawia pogodzic sie ze swoim zieciem. Zaprasza jego i córke na obiad. Podaje kotleta, surówke, i idzie do kuchni po ziemniaki.

Przezorny ziec postanawia sprawdzic, czy kotlet nie jest zatruty. Kroi kawalek i daje kotu. Ten gryzie i nagle pada martwy na ziemie. Ziec wstaje, idzie do kuchni, bierze patelnie i zabija tesciowa. Wraca do pokoju i mówi do zony:

- Kochanie, wyobraz sobie, ze ta stara rura chciala nas otruc. Wzialem patelnie i ja zabilem!

Na co kot wstaje, otrzepuje sie i krzyczy:

- YESSS! YESSS! YESSS!
hanka
W wieżowcu para staromodnie heteroseksualna uprawia seks pozamałżeński. Nagle w zamku drzwi wej¶ciowych słychać chrobot klucza.

- To mój m±ż! Prędko, skacz przez okno- woła niewierna żona.

- Ależ to 13 piętro! - pow±tpiewa kochanek.

- Nie czas na przes±dy. Skacz!
Biała
M±ż do żony po kolacji:

- Kochanie, te grzybki były znakomite! Sk±d wzięła¶ na nie przepis?

- Z jakiej¶ powie¶ci kryminalnej...

***

M±ż wraca do domu i zastaje żonę w niedwuznacznej sytuacji z przyjacielem. Zacz±ł awanturę, poleciały wyzwiska, a żona na to:

- Sam sobie jeste¶ winny!!!

- Jak to?

- Kawę wypiłe¶, cały alkohol wypiłe¶, no to co ja mu miałam zaproponować?!

***

M±ż dekoratorki wnętrz żali się koledze:

– Żona rozwodzi się ze mn±.

– Dlaczego?

– Okazuje się, że nie pasuję do nowych zasłon...

***

M±ż przyłapał żonę na intymnym sam na sam z innym mężczyzn±.

- Niewierna! - zakrzykn± m±ż i wyrywaj±c z szuflady pistolet zacz±ł mierzyć w rywala.

- Nie! - krzyknęła żona zasłaniaj±c własnym ciałem kochanka. - Chyba nie zabijesz ojca własnych dzieci!!!

***
Biała
M±ż wraca do domu z pracy póˇniej niż zwykle. Po cichu otwiera drzwi i wchodzi do sypialni. Spod kołdry wystaj± cztery nogi zamiast dwóch. Zdenerwowany bierze "pałę" zza drzwi i wali ni± w kołdrę. Po tak wyczerpuj±cym zadaniu idzie do kuchni, żeby się czego¶ napić. Wchodzi patrzy a tam siedzi jego żona i czyta pismo i mówi:

- Cze¶ć kochanie, przyjechali dzi¶ Twoi rodzice i położyłam ich w naszej sypialni. Mam nadzieje że już się przywitałe¶...

***

W noc po¶lubn± młode małżeństwo rozbiera się przed pój¶ciem spać. Nagle mężczyzna podaje żonie swoje spodnie, mówi±c:

- Załóż je, kochanie.

Żona przymierza spodnie, ale oczywi¶cie w pasie weszłyby dwie takie jak ona, więc zrezygnowana mówi do męża:

- Nie mogę nosić twoich spodni!

M±ż na to:

- Dokładnie rybko, w tym domu to ja noszę spodnie i jestem mężczyzn±, więc będę o wszystkim decydował. Jasne?

W tym momencie żona ¶ci±ga swoje sk±pe stringi i podaje je mężowi mówi±c:

- A teraz Ty kochanie... przymierz proszę...

M±ż wci±ga stringi, ale idzie mu to opornie i stringi zatrzymuj± się w połowie ud.

- Och skarbie... - mówi - ... nie wejdę do twoich majtek.

- Cóż... - żona na to - ...i niech tak zostanie, dopóki nie zmienisz zdania co do spodni...

***

Żona pyta męża:

- Czy widziałe¶ kiedy¶ pogięty banknot 100 zł?

M±ż na to znudzonym głosem:

- Nie.

- To popatrz na to... - mówi żona i gniecie banknot 100 zł.

Po chwili znowu pyta męża:

- Czy widziałe¶ pogięty banknot 200 zł?

- Nie - ponownie odpowiada znudzonym głosem m±ż.

- To popatrz na to... - mówi żona i gniecie banknot 200 zł.

Następnie pyta:

- A widziałe¶ pogięte 100 tys. zł?

M±ż na to zaciekwionym głosem odpowiada:

- Nie.

- To sobie zobacz, stoi w garażu...

***

Rozmowa małżeńska:

- Aniu, wczoraj czytałem tyle ksi±żek o wadach palenia i picia, że postanowiłem to rzucić...

- Palenie, czy picie?

- Czytanie...

***

W szpitalu leży mężczyzna a przy nim siedzi żona.

- Była¶ przy mnie zawsze... - mówi m±ż - ...kiedy spotkało mnie jakie¶ nieszczę¶cie, prawda?

- Tak, kochanie.

- Była¶ przy mnie, kiedy mnie z pracy wywalili?

- Tak, kochanie...

- A gdy nam się dom spalił?

- Też przy tobie byłam.

- To ty mi przynosisz pecha!
Biała
Młoda kobieta miała poważny wypadek samochodowy. Lekarze uratowali jej życie, ale nie dali rady ocalić jej skóry uszkodzonej przez ogień. Jej twarz wygl±dała paskudnie. Jedynym ratunkiem był przeszczep. Ponieważ ona była cała poparzona, skórę musiał ofiarować kto¶ inny. Dawc± został jej m±ż, który oddał jej skórę z własnego tyłka. Operacja się udała, kobieta wygl±dała tak pięknie jak dawniej. Jednak ¶wiadoma po¶więcenia własnego męża, mówi pewnego dnia:

- Kochanie, jestem ci taka wdzięczna, czy jest co¶, co mogłabym dla ciebie zrobić?

- Nie, już czuję się wynagrodzony.

- W jakim sensie?

- Wyobraˇ sobie dzik± satysfakcję jak± czuję za każdym razem, kiedy twoja matka całuje cię w policzek!

***

Kobieta zamówiła now± szafę. Przyjechała ekipa. Zamontowała wszystko i odjechała. Po pewnej chwili na dole, na ulicy przejechał tramwaj, a tu nagle się szafa otwiera. I tak kilka razy. Kobieta zamyka szafę, jedzie tramwaj a szafa się otwiera. Zdesperowana idzie po s±siada. Opowiada mu wszystko. Zamykaj± razem szafę, jedzie tramwaj a szafa się otwiera i tak kilka razy pod rz±d. W końcu s±siad proponuje:

- Wie pani co? Ja wejdę do ¶rodka szafy, jak będzie jechał tramwaj i szafa się znowu otworz, to wtedy zobaczę to od wewn±trz i będę wiedział co się dzieje.

Tak jak zaproponował, tak i zrobił. Tramwaj nie jechał, a w międzyczasie przyszedł m±ż z pracy. ¦ci±ga płaszcz. My¶li sobie:

- O nowa szafa! Pewnie żona chciała mi zrobić prezent.

Otwiera szafę i wryty ze zdziwienia mówi:

- A pan co tutaj robi?

- I tak pan nie uwierzy. Czekam na tramwaj! - informuje s±siad.

***

Kobieta i jej kochanek leż± w łóżku. Nagle rozlega się dzwonek do drzwi.

- Ojej!- krzyczy kobieta. - To na pewno mój m±ż! Prędko, schowaj się w łazience!

Kochanek chowa się, kobieta otwiera drzwi. Wchodzi drugi kochanek. Id± do łóżka. Po kilku minutach znów dzwonek.

- Och, to mój m±ż! Szybko, schowaj się w kuchni!

Kobieta otwiera, wchodzi trzeci kochanek. Ledwo zd±żyli się rozebrać, rozlega się dzwonek.

-Teraz to na pewno mój m±ż! Schowaj się gdziekolwiek!

Otwiera drzwi i wita męża. Małżonkowie id± do łóżka, kiedy z kuchni wychodzi pierwszy kochanek.

- Już przetkałem zlew, proszę pani. Do widzenia - i wychodzi.

Po chwili z łazienki wychodzi drugi kochanek:

- Spłuczka naprawiona, do widzenia - i wychodzi.

M±ż z żon± uprawiaj± dalej seks, gdy nagle zbroja stoj±ca dot±d w k±cie wychodzi na ¶rodek pokoju i pyta:

- Przepraszam, na Grunwald to tędy?

***

A to co mówi m±ż do żony w kolejnych latach małżeństwa, przechodz±c przez ulicę:

Rok 1. Poczekaj kochanie, aż samochód przejedzie.

Rok 2. (Tu imię) poczekaj, bo samochód!

Rok 3. Czekaj, samochód!

Rok 4. Nie widzisz samochodu?!

Rok 5. Cholera, ¶lepa jeste¶?!

Rok 6. (To już tylko do siebie) Jak jeste¶ ¶lepa, to leć pod koła!
Monika
Pani przedszkolanka pomaga dziecku założyć wysokie zimowe botki.

Szarpi± się, męcz±, ci±gn±...

Pani aż sapie z wysiłku.. Jest!..Wszedł drugi!

Spoceni siedz± na podłodze, a dziecko mówi:

-Ale proszę pani, założyli¶my buciki odwrotnie...

Pani patrzy, faktycznie! Lewy na prawej, prawy na lewej. No to je ¶ci±gaj±.

Morduj± się sapi±. Zszedł pierwszy... Uuuf, zszedł drugi.

Wci±gaj± je znowu. Prawy na praw± nogę, lewy na lew±.

Sapi±, ci±gn±, nie chc± wej¶ć... Uuuf, weszły.

Pani siedzi, dyszy, a dziecko mówi:

-Ale to nie moje buciki...

Pani ugryzła się w język, otarła pot z czoła i znów ¶ci±ga, szarpie,

ci±gnie...

Udało się!

Dziecko na to:

-To buciki mojego brata i mama kazała mi je nosić...

Pani zacisnęła mocno ręce, żeby poskromić zło¶ć, przełknęła ¶linę, męczy

się, sapie z wysiłku.. Weszły!

No dobrze-mówi, ocieraj±c pot z czoła, a gdzie s± twoje rękawiczki?

Mama je schowała w bucikach!
Monika
Przychodzi facet do dyrektora cyrku z młotem dziesięciokilowym w rękach.

- Panie dyrektorze chciałbym zatrudnić się w pana cyrku. Mam taki numer, że jeszcze nikt takiego czego¶ nie widział.

- Co to za numer? - pyta dyrektor.

- Niech mnie pan uderzy mocno tym młotem w głowę.

- Co pan zwariował?

- Proszę to zrobić, nie będzie pan żałował.

Dyrektor wzi±ł młot i uderzył całej siły faceta w głowę. Krew się leje, oczy wyleciały na podłogę, mózg na podłodze, po prostu jatka. Przerażony dyrektor zadzwonił po pogotowie. Cudem go¶cia odratowali. Po trzech miesi±cach puka kto¶ do gabinetu dyrektora. Uchylaj± się drzwi, wchodzi ten sam facet jeszcze cały w bandażach, rozkłada szeroko ręce i mówi: - Tadammm...!!!
boo
Pan Iksiński udał się do szpitala po wyniki badań żony.

Pracownik szpitala mówi:

- Bardzo nam przykro, ale mieli¶my tu trochę zamieszania i niestety wyniki pańskiej żony wróciły z laboratorium razem z wynikami jakiej¶ innej pani Iksińskiej, i teraz nie wiemy które s± które. Szczerze mówi±c ani te, ani te nie s± nadzwyczajne.

- Co to znaczy?

- Jedna z pań ma Alzheimera, a druga uzyskała pozytywny wynik testu na AIDS.

- Ale chyba badania można powtórzyć?

- Teoretycznie można, ale te badania s± bardzo drogie, a Narodowy Fundusz Zdrowia nie zapłaci za dwa testy dla tego samego pacjenta.

- To co ja mam robić?

- Narodowy Fundusz Zdrowia zaleca w takiej sytuacji, by zawiózł pam żonę do ¦ródmie¶cia i tam zostawił. Je¶li trafi sama do domu, to po prostu proszę zrezygnować ze współżycia.
Biała
Trzy ciezko harujace babki postanowily raz zaszaleć i poszły po pracy na piwko. Niezwyczajne takich atrakcji szybko się nakirały. Po drodze do domu, na skutek ilosci wypitego browaru zaczely wszystkie trzy odczuwac nagle parcie na pęcherz. Jedynym w miare zacisznym zak±tkiem w okolicy był mały cmentarzyk. Ponieważ dlużej już nie mogły, postanowily tam wlasnie zalatwic swoje potrzeby fizjologiczne. Przycupnęły w k±tku pomiędzy nagrobkami, zsunęły majtki i sikaj±. Na tej czynnosci przyuważył je znudzony swym fachem i rowniez nieˇle wcięty

grabarz. Postanowil dla rozrywki babki postraszyć.

Z dzikim wrzaskiem i uniesionym wysoko szpadlem zacz±ł przedzierać się

ku nim przez alejki. Baby przerażone hałasem pierzchły w panice, tratuj±c groby, przewracaj±c drewniane krzyże, gubi±c odzież i drzeć się w nieboglosy. Nazajutrz w knajpie spotykaja sie trzej mężowie wspomnianych trzech babek.

Wszyscy miny do pasa, ponurzy, ze bardziej nie mozna. W milczeniu wala

sete za seta. Wreszcie jeden wszedl juz w "faze zwierzen" i mowi:

-Moja zona gdzies sie puszcza. Wczoraj wieczorem wrocila do domu pijana i bez majtek.

-Moja jeszcze gorzej - mowi drugi. - Przyszla do domu pijana, nie miala majtek, a cala suknia byla na niej poszarpana i podarta.

-Eeeech - wzdycha na to trzeci. - To jeszcze nic. Moja wróciła wczoraj pijana, bez majtek, w podartej sukience i opasana szarf± z napisem: NIGDY CIĘ NIE ZAPOMNIMY - CHŁOPAKI Z LUBLINA
Biała
Pewnego razu Bóg chciał zobaczyć, jak żyj± ludzie

na Ziemi. Kazał więc sprowadzić telewizor, wł±czył -

akurat kobieta rodziła. Męczy się ona okrutnie, krzyczy,

więc Bóg pyta aniołów:

- Co to jest? Dlaczego ta kobieta się tak męczy?

- No bo powiedziałe¶: "I będziesz rodziła w bólu..." -

odpowiada który¶ z aniołów.

- Tak? No... tego... ja tak żartowałem...

Przeł±cza kanał - górnicy. Zaharowani, spoceni, wal±

kilofami. Bóg znowu pyta:

- A to co to jest? Oni musza się tak męczyć?

- Ale sam powiedziałe¶: "I w trudzie będziesz pracował..."

- Oj, "powiedziałe¶, powiedziałe¶..." - mówi Bóg, drapi±c się

w głowę - to takie żarty były, ja żartowałem...

Przeł±cza, a tam piękna, wielka ¶wi±tynia, bogato zdobiona,

od zewn±trz i wewn±trz, przed ni± luksusowe l¶ni±ce

samochody, w ¶rodku gromada biskupów - dobrze odżywieni,

pięknie ubrani, złote łańcuchy, itp, itd. Bóg się u¶miecha

promieni¶cie:

- O, to mi się podoba! A co to jest?

- A to s± wła¶nie ci, którzy wiedz±, że żartowałe¶.

***

Młode małżeństwo planowało wybrać się na letnie

wczasy nad morze. Postanowili, że najpierw pojedzie

on, aby wybrać hotel i rozejrzeć się co warto odwiedzić,

po czym miał przekazać wiadomo¶ć e-mailem. Zrobił tak,

lecz pomylił jedn± literę w adresie, przez co wiadomo¶ć

trafiła do pewnej starszej pani, która wła¶nie dzień

wcze¶niej pochowała męża. Pani ta sprawdzaj±c

wiadomo¶ci nagle wydała gło¶ny histeryczny krzyk.

Domownicy zaalarmowani hałasem pobiegli sprawdzić

co się stało. Zobaczyli tę pani± martw± na podłodze

(zawał). Kto¶ odczytał wiadomo¶ć z ekranu:

"Kochanie, wczoraj dotarłem na miejsce. Wszystko już tu

przygotowałem na twoje przybycie jutro.

Twój kochaj±cy m±ż.

P.S. Strasznie tu gor±co!"

***

Pewien kole¶ po ¶mierci znalazł się w piekle. Wita go diabeł.Czemu jeste¶ taki zmartwiony?

Kole¶:

- A jak my¶lisz?! Przecież jestem w piekle!

- Piekło nie jest takie złe, jak o nim mówi±. Mamy tu parę fajnych rozrywek. Pijesz?

- No... pewnie, lubię sobie strzelić kielicha...

- No to polubisz poniedziałki! W poniedziałki nie robimy nic, tylko chlejemy tu na okr±gło. Wóda, wińsko, piwsko, najlepsze trunki, tankujemy, aż padniemy i jeszcze trochę!

- Brzmi nieˇle!

- Palisz?

- Nawet sporo...

- No to dobrze trafiłe¶, polubisz wtorki. We wtorki palimy wagony najlepszych fajek. Martwisz się rakiem płuc? Wyluzuj stary! Przecież już jeste¶ martwy!

- Poważenie?! To ¶wietnie!

- Lubisz hazard?

- Pewnie, uwielbiam dreszczyk emocji!

W ¶rody ruletka, pokerek, ko¶ci, co tylko chcesz. Boisz się zbankrutować? Przecież jeste¶ martwy!

- Zajebi¶cie!!

- Lubisz czasem zarzucić jaki¶ mocniejszy towar? No wiesz...

- No spoko, lubię dobre odloty!! Ale chyba nie powiesz mi, że...

- Zgadłe¶! Nie będziesz mógł doczekać się czwartku! Możesz brać co chcesz, skręty wielko¶ci okrętu podwodnego, najlepszy gatunek, możesz i¶ć na cało¶ć, znajdzie się i mocniejszy towar!

- Ekstra, w mordę, na maksa fajnie!!! Piekło jest w dechę!

- A jeste¶ może gejem?

- Nie...

- Uuuh... To chyba nie polubisz pi±tków...

***

Umarł banknot 200 zlotowy. Przychodzi do nieba i Bóg, w swej wielkiej dobroci mówi mu: Do piekła! Zasmucony banknot udaje się do kotła piekielnego, z którego widzi, jakby było wspaniale w niebie... Umarł banknot 100 zlotowy. Pan Bóg znów go do piekła wysyła. Umarł banknot 50 zlotowy. I znów do piekła. Podobnie z dwudziestozłotowym i dziesięciozłotowym. Umarła pięciozłotówka, ale i ona trafiła do piekła, tak jak i dwuzłotówka, i złotówka. Gdy przed Panem Bogiem stanęłam pięćdziesięciogroszówka, ten uradowany wzi±ł j± do siebie i po prawicy posadził. Inne nominały zaczęły krzyczeć:

- Dlaczego on jest z tob± Panie, a my nie?

A Pan Bóg popatrzył na nich i zapytał:

- A kiedy ja was ostatni raz w ko¶ciele widziałem?
Biała
M±ż budzi się w nocy i patrzy na wystaj±ce z pod kołdry nogi:

- Moje nogi, żony nogi, o kurcze i jeszcze jakie¶ trzecie...

Wstaje, staje na przeciw łóżka patrzy i mówi:

- Żony nogi, moje nogi, no teraz wszystko się zgadza.

***

Dwóch facetów korzysta z s±siaduj±cych ze sob± kabin toaletowych. W pewnym momencie jeden z nich orientuje się, że w jego kabinie nie ma papieru toaletowego. Puka więc do s±siada.

- Ma pan tam może papier toaletowy?

- Niestety, u mnie też nie ma.

- A ma pan może jak±¶ gazetę albo czasopismo?

- Przykro mi, ale też nie.

Po chwili milczenia pierwszy facet znów pyta:

- A może ma pan chociaż rozmienić stówę?

***

Pewien mężczyzna był na przyjęciu, na którym zbyt dużo wypił. Przyjęcie skończyło się póˇno w nocy. Postanowił, że zostawi samochód na parkingu i wróci do domu piechot±. Jak postanowił, tak też zrobił. Ruszył do domu chwiejnym krokiem. Po kilku metrach zatrzymuje go policjant i pyta:

- A dok±d pan tak maszeruje?

- Idę na wykład.

- Tak??? A kto daje wykłady o czwartej nad ranem?

- Moja żona.

***

Pan Bóg i ¶więty Piotr siedz± sobie w niebie i patrz± w dół - na piekło. A w piekle... impreza na całego... Dusze tańcz±, seksowne diablice popijaj± drinki, sam Szatan szaleje na parkiecie. ¦więty Piotr pyta Pana Boga:

- A czy my nie mogliby¶my sobie raz zrobić takiej imprezy?

- A czy to ¶w. Piotrze opłaca się gotować dla nas dwóch?

***
Biała
- Dlaczego brunetka zakłada torbę foliow± na głowę?

- Bo chce wyst±pić w reklamówce.

***

Blondynka i brunetka spadaj± ze skały. Która spadnie pierwsza?

Blondynka, bo brunetka będzie pytać o drogę.

***

Wychodzi brunetka od lekarza i zastanawia się:

- Wodnik czy panna, wodnik czy panna?

Wraca do lekarza i pyta go:

- Panie doktorze, to był wodnik czy panna?

Lekarz odpowiada:

- Rak, proszę pani, rak.

***

Brunetka słyszy nagle w w swojej głowie "puk, puk..."

- Kto tam? - pyta.

- Mózgojad... - słyszy odpowiedˇ.

- A co robisz?

- Głoduję!

***

Zdenerwowana brunetka krzyczy do chłopca hotelowego:

- Pan sobie my¶li, że jak jestem ze wsi, to można mnie wsadzić do tak małego pokoju?

- Ależ proszę pani, dopiero jedziemy wind±!
monia
Lista oczekiwań kobiety

Jakich cech kobieta oczekuje od mężczyzny?

ORYGINALNA LISTA (w wieku 20 lat)

1. Przystojny

2. Uroczy

3. Finansowo ustawiony

4. Uważnie słuchaj±cy

5. Bystry

6. Dobrze zbudowany

7. Gustownie ubrany

8. Obdarowuj±cy kosztownymi "drobiazgami"

9. Pełny zaskakuj±cych przemy¶leń

10. Pomysłowy, romantyczny kochanek

LISTA POPRAWIONA (w wieku 32 lat)

1. Miły wygl±d (brak zakoli itp.)

2. Otwiera drzwi samochodu, przysuwa krzesła

3. Ma do¶ć pieniędzy na miłe obiady

4. Słucha więcej niż mówi

5. ¦mieje się z moich żartów

6. Nosi torby z zakupami

7. Ceni stały zwi±zek

8. Docenia dobry domowy posiłek

9. Pamięta o urodzinach i rocznicach

10. Romantyczny, upojny wieczór co najmniej raz

w tygodniu

LISTA POPRAWIONA (w wieku 42 lat)

1. Niezbyt brzydki (łysa głowa - OK)

2. Nie ruszy samochodem aż nie wsi±dę

3. Ciężko pracuje - ale czasami zabierze na

okazjonalny obiad

4. Kiwa głow± kiedy mówię do niego

5. Czasami opowiada dowcipy, które już opowiadał

6. Jest w stanie poprzesuwać meble.

7. Brzuch nie wystaje spod t-shirt'a

8. Wie, że nie kupuje się szampana, który

zamiast korka ma zakręcany kapsel

9. Pamięta o opuszczeniu deski w toalecie

10. Goli się dokładnie w czasie weekendu

LISTA POPRAWIONA (w wieku 52 lat)

1. Ufortyfikowane wieże włosów w nosie i uszach

utrzymuje w porz±dku

2. Nie beka i nie drapie się publicznie

3. Nie pożycza pieniędzy zbyt często

4. Nie zasypia kiedy wietrzę sypialnię

5. Nie opowiada zbyt często tego samego dowcipu

6. Jest w stanie dobrze wygnie¶ć swój kształt w

tapczan podczas weekendu

7. Potrafi dobrać skarpetki do ubioru i nosi

¶wież± bieliznę

8. Docenia dobry obiad przed TV

9. Pamięta twoje imię - okazyjnie

10. Zazwyczaj goli się na weekendy

LISTA POPRAWIONA (w wieku 62 lat)

1. Nie straszy małych dzieci

2. Pamięta gdzie jest łazienka

3. Nie ż±da za dużo pieniędzy na utrzymanie

4. Chrapie lekko... ale tylko podczas snu

5. Pamięta dlaczego się ¶miał

6. Gdy jest sam w domu, potrafi czasami sam wstać

7. Zwykle nosi jakie¶ ubrania

8. Lubi miękkie jedzenie

9. Pamięta gdzie zostawił swoje zęby

10. Pamięta, że to jest weekend

LISTA POPRAWIONA (w wieku 72 lat)

1. Oddycha

2. Trafia do toalety
monia
W knajpie na Manhattanie siedzi facet. Podchodzi kelner i pyta sie:

> >- Co podac?

> >Na to facet:

> >- Litra wódki.

> >- Panie ale tu sie tak nie pije.

> >- Dawaj ja jestem z Bydgoszczy, nic mi nie bedzie.

> >- Panie ale tu sie tak nie pije, jak to tak...?

> >- Dawaj k... bo dostaniesz wpier...!

> >Kelner przyniósl litra, facet wypil, nic po nim nie widac... Wszyscy

> >wstrzasnieci. Facet wola kelnera:

> >- Widzisz tych dwóch wielkich murzynów w drugim koncu sali?

> >- Tak.

> >- Maja wyjsc, albo dostana wpierd... Powiedz to im.

> >- Ale panie, nie wyjdziesz pan z tego zywy.

> >- Idz do nich i powiedz, ja jestem z Bydgoszczy, nic mi nie bedzie.

> >Kelner podszedl do murzynów i powiedzial im o co chodzi. Na to murzyni

> >wstali i z checia mordu w oczach podeszli do faceta z Bydgoszczy.

> Wywiazala

> >sie okrutna bijatyka, w której to facet spuscil lomot obu murzynom.

> Wszyscy

> >oczywiscie wstrzasnieci. Facet wola kelnera:

> >- Gdzie w tym miescie jest najlepszy burdel z ostrymi dziewczynami?

> >Kelner nie zastanawiajac sie powiedzial facetowi... Facet wchodzi do

> burdelu

> >i mówi do burdelmamy:

> >- Dwie najlepsze dziewczyny na godzine poprosze.

> >- Facet nie wytrzymasz dwóch najlepszych, padniesz pan...

> >- Dawaj, ja jestem z Bydgoszczy nic mi nie bedzie.

> >Burdelmama zaprowadzila go do pokoju. Po 15 minutach facet wychodzi,

> ledwo

> >zyje, slaniajac sie na nogach kieruje sie do wyjscia. Na co Burdelmama:

> >- A co, nie mówilam...

> >- Dlaczego mi nikt nie powiedzial, ze one sa z Bialegostoku!?

>Spotykaja sie dwaj kumple. Jeden do drugiego:

> >- Ty wiesz, jaka moja zona jest naiwna? Robi sobie prawo jazdy i mysli,

> ze

> >dam jej samochód.

> >Na to drugi:

> >- To jeszcze nic. Moja jutro jedzie do sanatorium, zagladam do torby, a

> tam

> >10 prezerwatyw. I ona mysli, ze ja przyjade

Kolega z klasy powiedzial Jasiowi, ze wymyslil dobry sposób na

> szantazowanie

> >doroslych: - Mówisz tylko "Znam cala prawde" i kazdy dorosly glupieje,

> bo na

> >pewno ma jakas tajemnice, której nie chcialby ujawnic...

> >Podekscytowany Jasio postanowil wypróbowac swiezo zdobyta wiedze w

> domu.

> >Przyszedl do mamy, powiedzial "Znam cala prawde" i... dostal 50

> zlotych, z

> >przykazaniem, zeby nic nie mówil ojcu. Zachwycony pobiegl szybko do

> ojca,

> >powiedzial "Znam cala prawde" i dostal 100 zlotych - z zastrzezeniem,

> zeby

> >nic nie powiedzial matce. Rozochocony Jas postanowil wiec wypróbowac

> nowa

> >metode równiez na kims spoza rodziny. Nadarzyla sie okazja, kiedy

> listonosz

> >przyniósl poczte.

> >- Znam cala prawde! - powiedzial z szelmowskim usmiechem Jasio.

> >Listonosz pobladl, poczerwienial, rzucil listy na ziemie, rozlozyl

> ramiona i

> >wzruszonym glosem wyszeptal:

> >- W takim razie usciskaj tatusia...
Sylwia
Przychodzi facet do swojego kumpla i mówi:

-Ty masz taki fajny czarny garnitur. Pozycz mi go. Rozumiesz...

Ojciec mi zmarl.

Kumpel, jak to kumpel. W takich sytuacjach sie nie odmawia. Pozyczyl

mu garnitur, facet go wzial i przestal dawac znaki zycia.

Po jakims czasie spotykaja sie na ulicy. Kumpel delikatnie zagaja:

-Jak tam garnitur?...

-A wiesz, ojcu nawet bylo w nim do twarzy...

- Słyszałe¶? szef zmarł...

- Tak... i cały czas się zastanawiam kto jeszcze...

- Jak to - kto jeszcze?

- No tak, w nekrologu było: wraz z nim odszedł jeden z naszych

najlepszych pracowników...

Solidarno¶ć kobieca:

M±ż do zony (mocno spóˇnionej)

* Gdzie bylas tyle czasu ?

* U Ewy na brydzu.

Maz dzwoni do Ewy i pyta

* Byla u ciebie moja zona ?

* Nieee... ?!?!?

Solidarno¶ć meska:

Zona do meza (podpitego i spóˇnionego)

* Gdzie byłe¶ tyle czasu ?

* U Janka na brydzu.

Zona dzwoni do Janka i pyta

* Byl u ciebie mój maz ?

* Jak to byl ??!! Siedzi i wła¶nie rozdaje
Sylwia
Zawody w piciu napoju narodowego. Komentator nawija:

- Na scenę wychodzi reprezentant Niemiec. Będzie pił wino z kufli... Pierwszy kufel, drugi, ..., ósmy i złamał się, złamał się zawodnik niemiecki...

- Czekamy na drugiego ! Jest ! Pojawił się reprezentant Francji, będzie pił wino butelkami. Pierwsza, druga, ..., pi±ta i złamał się, złamał się zawodnik francuski.

- I kolejny zawodnik ! Na scenę wychodzi główny faworyt, zawodnik polski ! Będzie pił bimber czerpakiem z wiadra. Pierwszy czerpak, drugi, ..., piętnasty i złamał się, złamał się czerpak, zawodnik polski pije bimber prosto z wiadra...
monia
> Słowa, które s± trudne do wypowiedzenia, gdy jeste¶ pijany/a:

> - Bezsprzecznie.

> - Innowacyjny.

> - Przygotowawczy.

> - Proletariacki.

>

> Słowa, które s± bardzo trudne do wypowiedzenia, gdy jeste¶

> pijany/a:

> - Konstytucjonalizm.

> - Wszystkowiedz±cy.

> - Rozszczepienie jaˇni.

> - Szczę¶liwe zrz±dzenie losu.

>

> Słowa, które s± absolutnie niemożliwe do wypowiedzenia, gdy

> jeste¶ pijany/a:

> - Dziękuję, nie mam ochoty na seks.

> - Nie, dla mnie już piwa nie zamawiajcie.

> - Przykro mi, ale nie jeste¶ w moim typie.

> - Dobry wieczór, panie władzo. ¦liczne dzi¶ niebo, prawda?

> - No nie, dajcie spokój! Przecież na pewno nikt nie chce,

> żebym ¶piewał(a).
Kreton
Teraz może co¶ ode mnie:

Jak rozpoznać jaki goni ciebie niedzwiedz ?? Je¶li biegniesz ,biegniesz wskakujesz na drzewo ,a niedzwiedˇ za tob± jest to niedˇwiedˇ brunatny. Je¶li biegniesz, biegniesz wskakujesz na dzrzewo a niedˇwiedˇ zwala cie z tego drzewa jest to niedˇwiedˇ grizzly. A je¶li biegniesz,biegniesz i nie możesz znaleˇć drzewa ? Jest to niedˇwiedˇ polarny .

*************************************************************

Jedzie facet Lamborghini (żłóte) i holuje Trabanta a tu nagle wyprzedza go Ferrari (czerwone). No to kierowca Lamborghini przy¶piesza. Wyprzedza Ferrari i po chwili Ferrari znowu go wyprzedza. Taki wy¶cing trwa już jaki¶ czas i auta jad± już 300 km/h. Na poboku stoj± radarowcy. Wszystkie 3 auta ich minęły i jeden mówi:

- Widzisz to Zeniu? Te auta tn± 300 a Trabant za nimi miga że będzie wyprzedzał...

*************************************************************

Jedzie dwóch znanych komików samochodem i zatrzymuje ich policja:

- O! Prędko¶ć się przekroczyło... No ale zapomnimy o całej sprawie jak panowie pokaż± co¶ ¶miesznego.

No to mówi±:

- Franek, ty jajo?

- Nie Zdzichu. A ty jajo?

- Nie. To co ten ch** robi między nami?

*************************************************************

Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: ^Nie będę mówił TY do nauczyciela^. Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy.

- Dlaczego napisałe 200 razy ? Kazałem tylko 100...

- Bo cię lubię Kaziu...

*************************************************************

Pani od polskiego pyta się Jasia:

- Jasiu, dlaczego ty się nie uczysz ?!?!?! Na to Jasiu:

- No wie Pani,.... Im więcej się uczę, tym więcej umiem, im więcej umiem, tym więcej zapominam... Im mniej się uczę, tym mniej umiem, im mniej umiem tym mniej zapominam... Więc po co do cholery mam się uczyć !!!!

*************************************************************

Lekarz do lekarza:

- Mam dziwny przypadek. Pacjent powinien już dawno zejć a on zdrowieje. Kolega:

- Tak... czasem medycyna jest bezsilna.

*************************************************************

No i to by było na tyle.
boo
Skoki spadochronowe w jednostce wojskowej. Porucznik mówi do szeregowego Iksińskiego:

- Szeregowy Iksiński, to jest spadochron. Kiedy wyskoczycie z samolotu, to poci±gnijcie za t± linkę, wtedy otworzy się spadochron. Gdyby jednak się nie otworzył, to poci±gnijcie za drug± linkę. Je¶li i to nie zadziała, poci±gnijcie za trzeci±, ale jeżeli i to nie pomoże, to macie w kieszeni instrukcję obsługi.

Iksiński wyskoczył z samolotu i chce otworzyć spadochron. Poci±ga za pierwsz± linkę i nic, poci±ga za drug±, też nic, za trzeci±, też brak reakcji. Wyjmuje instrukcję obsługi i czyta:

- Ojcze nasz który¶ jest w niebie.........
Kreton
Misja nad terytorium wroga. Z samolotu wyskakuj± spadochroniarze i jeden z nich tak się podniecił że zapomniał jak się otwiera spadochron, mija innego spadochroniarza z wielk± prędko¶ci± i krzyczy:

- Kolego jak się to otwiera?

- Nie mam pojęcia. Ja z saperów...
monia
Siedzi sobie tasiemiec w żoł±dku. Nagle patrzy, a tu biegn± bakterie.

- Hej, bakterie, gdzie biegniecie?

Bakterie na to:

- Tasiemiec, ty się nie pytaj tylko uciekaj st±d, bo zaraz tu będ±

antybiotyki!

I pobiegły w dół przewodu pokarmowego. Tasiemiec lekko przestraszony my¶li:

- Co jest?

Tymczasem nadbiega glista ludzka z walizkami.

- Ej glista, - pyta tasiemiec - gdzie lecisz?

- Tasiemiec, ty nie pytaj, ty st±d wiej. Za pięć minut będ± tu

antybiotyki!

I pobiegła w dół przewodu pokarmowego. Tasiemiec przestraszył się nie na

żarty, spakował plecaki wieje w dół przewodu pokarmowego. Dobiega do uj¶cia,

a tam siedzi glista na walizkach i beczy. Tasiemiec pyta się:

- No co się stało, czego beczysz?

- A bo mi ostatnia kupa o 14 uciekła...
monia
A oto zestaw humoru kobiecego:

Jaka jest prawdziwa kobieta?

Nigdy nie ma:

- czasU,

- pieniedzy,

- w co sie ubrac.

Zawsze ma:

- racje,

- genialne dzieci

- meza idiote.

Z niczego potrafi zrobic:

- salatke,

- kapelusz

- awanture malzenska.

M±ż: Może wypróbujemy dzi¶ wieczorem odwrotna pozycje ?

Żona: Z przyjemno¶ci±... ty stan przy zlewie, a ja usi±dę

w fotelu i będę pierdzieć.

M±ż: Chciałbym w te wakacje spędzić tam, gdzie jeszcze nigdy nie byłem....

Żona: ¦wietnie...Co powiesz na kuchnie?

- Wła¶nie rozwiodłam się z mężem.

- Czemu ?

- Mieli¶my nieporozumienia na tle religijnym. Uważał,ze jest Bogiem

Sk±d wiadomo, ze męża przez jaki¶ czas nie było w domu?

Jest czysto !

Dlaczego mężczyˇni s± jak tusz do rzęs ?

Spływaj± przy pierwszych objawach uczuć.

Córka pyta matkę:

-Czy to prawda, ze w niektórych czę¶ciach Afryki kobieta

aż do chwili ¶lubu nie zna swojego męża ?

- Tak kochanie, ale to zdarza się w każdym kraju...

Jaka jest najszybsza droga do serca mężczyzny ?

Przez klatkę piersiowa, ostrym nożem.

Dlaczego mężczyzna jest jak dyplom magisterski ?

Tracisz mnóstwo czasu żeby go zdobyć, a potem okazuje się,

że do niczego nie jest ci potrzebny.

Po co mężczyˇni maja orgazm ?

Żeby wiedzieli, kiedy przestać się kochać i zacz±ć chrapać

Co Bóg powiedział po stworzeniu mężczyzny ?

Pierwsze ¶liwki robaczywki.

Strona 1 z 51, 2, 3, 4, 5